Dotacja „Moja Elektrownia Wiatrowa” na Dolnym Śląsku – dlaczego warto zamontować przydomową turbinę (i jak Sun‑Time robi to pod klucz)

Ten program to realna kasa na stół, a nie kolejna „dofinanska z mema”. Jeśli mieszkasz na Dolnym Śląsku i dalej płacisz pełne rachunki za prąd, to po prostu zostawiasz pieniądze na stole. Przydomowa turbina wiatrowa z dotacją „Moja Elektrownia Wiatrowa” + ogarnięta ekipa od Sun-Time to setup, który robi różnicę – w portfelu, komforcie i niezależności.

Dlaczego w ogóle bawić się w turbinę wiatrową

Prąd nigdy nie będzie tańszy „bo tak”. Operatorzy dorzucają opłaty, inflacja swoje, a Ty co miesiąc robisz przelew i zapominasz. Przydomowa turbina wiatrowa odwraca role – zamiast tylko kupować energię, zaczynasz ją produkować. I to z czegoś, czego na Dolnym Śląsku akurat nie brakuje: wiatru.

Co to daje w praktyce?

  • Realne obniżenie rachunków za energię.
  • Mniejszą zależność od tego, co wymyślą „na górze” w taryfach i opłatach.
  • Możliwość spięcia tego z fotowoltaiką i magazynem energii, żeby Twój dom grał w swojej własnej lidze, jeśli chodzi o autokonsumpcję.

Źródło: mojaelektrowniawiatrowa.gov.pl

Konkrety: ile kasy można wyrwać z dotacji

Program „Moja Elektrownia Wiatrowa” to nie symboliczne 2 tysiące zwrotu.
Mówimy o poziomie:

  • do 30 000 zł na przydomową turbinę wiatrową (mikroinstalację),
  • do 17 000 zł na magazyn energii,

czyli razem nawet około 47 000 zł dofinansowania na projekt dla osoby fizycznej – właściciela domu jednorodzinnego.

To już jest kwota, która realnie zmienia opłacalność całej inwestycji. Bez dotacji – ciekawy, ale drogi projekt. Z dotacją – konkretny ruch w stronę niższych rachunków i niezależności.

Dlaczego Dolny Śląsk to idealne miejsce na taki ruch

Dolny Śląsk to nie tylko Wrocław i korki na A4. To masa domów jednorodzinnych, działek, zabudowy podmiejskiej i wiejskiej, gdzie:

  • jest miejsce na maszt i turbinę,
  • ludzie już mają lub planują fotowoltaikę,
  • wiatr potrafi dać radę w okresach, gdy PV śpi albo ledwo zipie.

Efekt?
Turbina wiatrowa robi robotę wtedy, kiedy słońce jest pod kreską – jesienią, zimą, przy pochmurnej pogodzie. Z magazynem energii układasz z tego własny, mały system, który nie pyta, czy jest ładny dzień dla PV.

Po co Ci magazyn energii

Magazyn to jest game changer.
Bez niego: produkujesz – oddajesz nadwyżki do sieci, odzyskujesz część w rozliczeniu.
Z nim: ładujesz baterię wtedy, kiedy wieje/mocno produkujesz, a zużywasz, kiedy potrzebujesz – wieczorem, w nocy, przy szczytach taryf.

To oznacza:

  • więcej własnego prądu zostaje u Ciebie,
  • mniej kupujesz po „ich” cenie,
  • masz bufor bezpieczeństwa przy awariach czy problemach z siecią (w odpowiedniej konfiguracji systemu).

I właśnie na taki zestaw – turbina + magazyn – możesz wyciągnąć kasę z programu.

Źródło: sun-time.pl

Gdzie w tym wszystkim jest Sun-Time

Powiedzmy wprost: większość ludzi odbija się od dotacji nie dlatego, że „nic się nie da”, tylko dlatego, że:

  • papierologia,
  • niejasne warunki,
  • strach, że coś zostanie źle wypełnione i wniosek uwalą.

Sun-Time wchodzi tu w roli gościa, który ogarnia temat od początku do końca, a Ty nie musisz robić doktoratu z wytycznych programu. Firma:

  • analizuje, czy łapiesz się na warunki i czy to ma sens w Twojej lokalizacji,
  • dobiera konkretną turbinę i (jeśli warto) magazyn energii do Twojego zużycia,
  • pomaga przygotować kompletny wniosek o dotację,
  • montuje instalację pod klucz – od fundamentu/masztu, przez okablowanie, po uruchomienie,
  • wspiera przy rozliczeniu całej inwestycji.

Ty dostajesz dwie rzeczy: działającą instalację i święty spokój.

Instalacja pod klucz – jak to wygląda w praktyce

Bez ściemy, krok po kroku może to wyglądać tak:

  1. Dzwonisz/piszesz: „Mam dom na Dolnym Śląsku, chcę turbinę i dotację – da się?”.
  2. Sun-Time robi wstępną analizę – lokalizacja, warunki, zużycie energii, sensowna moc.
  3. Dostajesz konkretną propozycję: konfiguracja turbiny, opcja z magazynem, szacunkowa wartość dotacji, koszt po wsparciu.
  4. Lecą formalności – dokumenty, wniosek, papierologia po stronie specjalistów.
  5. Ekipa przyjeżdża, stawia maszt, montuje turbinę, spina to z instalacją i (jeśli wybierzesz) magazynem.
  6. System startuje, a Ty widzisz na liczniku i fakturach, że to nie była zabawa dla samej idei.

Dla kogo to jest, a dla kogo nie

To nie jest rozwiązanie dla kogoś, kto ma mieszkanie w bloku i tylko „lubi temat OZE”. To jest opcja dla właścicieli domów, którzy:

  • mają gdzie postawić maszt,
  • chcą ciąć rachunki i zwiększyć niezależność,
  • są gotowi zrobić konkretny ruch – z dotacją, a nie tylko teorią z YouTube’a.

Jeżeli jesteś z Dolnego Śląska i to czytasz z myślą „kurczę, to brzmi jak coś dla mnie” – to znaczy, że jesteś dokładnie targetem tego programu.

Co zrobić teraz

Zrób coś prostego: zamiast kolejny raz narzekać na rachunek za prąd, sprawdź, czy:

  • Twoja lokalizacja łapie się pod sensowną pracę turbiny,
  • możesz wyciągnąć kasę z „Mojej Elektrowni Wiatrowej”,
  • da się to spiąć z magazynem energii i/lub istniejącą fotowoltaiką.

Sun-Time jest od tego, żeby to policzyć, zaprojektować i dowieźć. Ty masz tylko zdecydować, czy chcesz dalej finansować cudzą infrastrukturę energetyczną, czy w końcu zacząć budować swoją.

Kontakt:
Sun-Time – Dofinansowanie